Widok z Doliny mgieł na Pilicę

Przełom grudnia i stycznia to dla nas czas podsumowań i snucia planów na kolejny rok. Minione 12 miesięcy obfitowało w wiele wydarzeń i zmian, zarówno w Dolinie mgieł, jak i w sferze naszych osobistych decyzji. Po kilku latach obaw podjęliśmy ostateczne postanowienie o wyprowadzce z Warszawy. W tej nowej rzeczywistości z nadzieją wkroczyliśmy w rok 2022 – przeczuwamy, że będzie on zupełnie przełomowym w naszym życiu.

Z wielkiego miasta na wieś

Odkąd momentu naszego poznania (początek 2018 roku), byliśmy w ciągłych podróżach między Warszawą a siedliskiem, które dzieli od stolicy około 100 kilometrów. Niby niewiele – 1,5 godziny i już mogliśmy cieszyć się naszym małym rajem. Na dłuższą metę jednak, zobowiązania zawodowe, które zatrzymywały mnie w Warszawie, powodowały, że wyjazdy do Doliny mgieł były bardzo nieregularne, spontaniczne i krótkie. Do tego dochodziły wyjazdowe warsztaty i konsultacje Łukasza, brak własnego domu w siedlisku, spanie w namiocie i częsta rozłąka, gdy na dłużej musiałam zostać w mieście. Przez taki sposób funkcjonowania zdarzało się, że w kluczowych dla siedliska momentach nas tam po prostu nie było. W efekcie ogród warzywny przygotowaliśmy do wysiewów i nasadzeń dopiero w lipcu i to nie na taką skalę, na jaką byśmy chcieli, nie mogliśmy także odpowiednio zareagować na suszę i mieliśmy permanentne poczucie „niedokończonych projektów”. Stwierdziliśmy, że jeśli chcemy, żeby Dolina mgieł rozwijała się tak, jak sobie byśmy tego życzyli, żeby służyła w pełni nam i naszym gościom – odwiedzającym nas kursantom i internetowym obserwatorom – musimy jak najszybciej wyprowadzić się z Warszawy i przenieść bliżej siedliska.

Przeprowadzkę w pewnym sensie ułatwiła pandemia – chociaż we wcześniejszych latach wydawało mi się, że uprawianie mojego zawodu jest możliwe tylko w dużym mieście, dzisiaj coraz więcej firm otwartych jest na współpracę zdalną. W pierwszej połowie roku udało mi się zamknąć wszystkie projekty w Warszawie i znaleźć nowe możliwości pracy, takiej, którą mogłam realizować online. Równolegle zaczęliśmy szukać domu, co udało się w sierpniu. I tak oto jesteśmy, może jeszcze nie w samym siedlisku, ale całkiem niedaleko. Dzięki temu możemy działać w ogrodzie niemalże codziennie, co część z Was ma pewnie okazję obserwować w naszych mediach społecznościowych na stronach Doliny mgiełŁukasz Nowacki – permakultura dla każdego, a także na grupie Facebook-owej Łukasza Permakulturalni Polska). Poniżej krótkie podsumowanie, co wydarzyło się w siedlisku w 2021 roku.

Kury

Dzięki przeprowadzce mogliśmy w końcu wprowadzić do Doliny mgieł zwierzęta. Zaczęliśmy od kur i przygotowania infrastruktury dla nich. Pojawił się duży wybieg i leśna woliera. W okresie zimowym część kur zamieszkała w naszej cieplarni – kopule geodezyjnej, która świetnie do tego celu służy. Obecność kur pomaga nam w przyspieszeniu procesu tworzenia i regeneracji gleb. Dzięki nim weszliśmy również na wyższy poziom w zakresie kompostowania (kury przerzucają pryzmy materii organicznej i dostarczają fantastycznego kompostu do uprawy warzyw i innych roślin jednorocznych). Dodatkowym bonusem jest ich przemiłe towarzystwo!

Kogut „Goldi”

W ogrodzie leśnym

Jadalny ogród leśny to część naszego siedliska, którą Łukasz zaczął rozwijać w 2015 roku. Dzięki temu już teraz możemy cieszyć się owocami z jego pierwszych nasadzeń. W ostatnim roku ogrodowi leśnemu poświęciliśmy wyjątkowo dużo uwagi. Zyskał przede wszystkim na obecności kur, gdyż w jego sercu zlokalizowaliśmy wolierę dla leśnego stada i powstający dzięki niemu kompost na bieżąco wykorzystujemy do zasilania drzew i krzewów. Zrealizowaliśmy oczywiście również całą masę nowych nasadzeń. Pojawiły się śliwy odmiany Renkloda Ulena, jabłonie odmian Cesarz Wilhelm, Malinowa Oberlandzka Gold Bohemia, a poza tym Mirabelka z Nancy, morwy, leszczyny, kilka odmian czereśni, borówki wysokiej i malin.

W jadalnym ogrodzie leśnym, pod rozłożystym dębem, założyliśmy cienistą podwyższoną grządkę, z myślą o uprawie warzyw dnia krótkiego, czosnku niedźwiedziego i innych ziół. Dodatkowo na obrzeżach tej grządki w zrębkach uprawiamy grzyby shiitake. Przeprowadziliśmy również wiele prac porządkowych – usunęliśmy powalone przez bobra drzewa i wycięliśmy martwe gałęzie, dzięki czemu ogród leśny zaczyna także coraz bardziej pełnić funkcję rekreacyjną. Cudownie odpoczywa się, spacerując wśród licznych drzew i krzewów rosnących na malowniczych pagórkach oraz pomiędzy założonymi przez nas podwyższonymi grządkami tworzącymi coś w rodzaju wąwozów.

Malinowy zagajnik na terasowanym zboczu pagórka w ogrodzie leśnym

Ogród „wi-fi” i winter harvest

Gałęzie, pnie i kłody drewna pozostałe po żerowaniu bobra w ogrodzie leśnym już w poprzednim sezonie posłużyły do budowy wałów permakulturowych w części ogrodu, którą żartobliwie nazywamy ogrodem „wi-fi”, od charakterystycznego łukowatego kształtu przypominającego symbol sieci bezprzewodowej. Powstały wtedy dwa szkielety typowych grządek Hugelkultur, tak dobrze znanych wszystkim sympatykom Seppa Holzera – europejskiego ojca permakultury, ale udało się dokończyć tylko jedną z nich. W zimie 2020/2021 mieliśmy więc do dyspozycji jednego „hugla” oraz dwie powstałe obok grządki zagłębione i postanowiliśmy przekonać się, jak sprawdzą się w eksperymencie z zimowymi uprawami warzyw bez osłon (winter harvest).

Grządki Hugelkultur podczas prac w 2020 roku

Do testów wybraliśmy szpinak odmiany Zimowy Olbrzym, rzodkiewkę, kilka odmian sałat oraz marchew. Okazało się, że surowych mrozów (-15 st. C) nie przetrwała jedynie rzodkiewka, a my mogliśmy cieszyć się świeżą zieleniną na tzw. przednówku. Tej zimy niewykorzystane części plonów z ogrodu „wi-fi” przeznaczamy dodatkowo na skarmianie kur, ale o tym napiszemy szerzej przy innej okazji.

Różnica wielkości szpinaku Zimowy Olbrzym na grządkach różnego typu. Po lewej – grządka zagłębiona, po prawej – wyniesiona grządka typu huglekultur.

Ogólnie rzecz biorąc, eksperyment wypadł obiecująco, chociaż zauważyliśmy wyraźne różnice w plonach pomiędzy grządką wyniesioną i zagłębioną – na wysokich huglach plony były zdecydowanie obfitsze, zapewne ze względu na aktywność mikroorganizmów glebowych rozkładających materię organiczną w środku grządki oraz wyniesienie upraw powyżej granicy zalegania zimnego przygruntowego powietrza.

Tak grządka typu hugelkultur wyglądała w maju 2021 – na szczycie szpinak wysiany jesienią, po bokach sałata z wiosennej rozsady

Niezastąpiona Ruth Stout

O sposobie prowadzenia ogrodu wg metody Ruth Stout mogliście już co nieco usłyszeć w filmie publikowanym na naszym kanale na Youtube (link do filmu tutaj). W dużym skrócie polega on na ciągłym ściółkowaniu gleby grubą warstwą siana. Siana w naszym siedlisku nie brakuje, dlatego w ostatnim sezonie postanowiliśmy zdecydowanie powiększyć obszar upraw prowadzonych tą metodą.

Ogród prowadzony metodą Ruth Stout podczas zakładania

Na założenie ogrodu przeznaczyliśmy fragment siedliska, w którym w ogóle nie ma gleby, a podłoże stanowi piękny plażowy piasek. Postanowiliśmy zregenerować ten obszar, wykładając na piasek kilkucentymetrową warstwę kompostu i przykrywając wszystko 20-centymetrową warstwą siana w celu zatrzymania wilgoci w podłożu i ograniczenia rozwoju chwastów. W tym roku na ten ogród przeznaczyliśmy ok. 100 m2 i założyliśmy go dopiero w lipcu, ale mimo to cieszyliśmy się plonami, które przeszły nasze najśmielsze oczekiwania – poszerzenie tego ogrodu jest jednym z naszych głównych priorytetów na rok 2022.

Kapusta i jarmuż na grządce ściółkowanej sianem

Budowa ogrodzeń

W minionym roku mogliśmy również zająć się mniej spektakularnymi, ale jakże istotnymi kwestiami jak uregulowanie granic siedliska i budowa ogrodzeń. Przy wsparciu geometry wznowiliśmy granice, ustalając dokładny ich przebieg. Jak się okazało, wytyczone granice nie pokrywały się z informacjami, jakie podczas zakupu ziemi przekazał nam poprzedni właściciel. Dopiero teraz mogliśmy prawidłowo wyznaczyć miejsca na wkopanie słupków ogrodzeniowych, za które posłużyły niepotrzebne już sosnowe stemple budowlane pozyskanie z niedalekiej budowy. Aby zaimpregnować końce słupków przed zakopaniem ich w ziemi, zastosowaliśmy technikę opalania. Dzięki temu wstępnie okorowane i zwęglone w ognisku pale posłużą nam kilka sezonów.

Słupki ogrodzeniowe zaimpregnowane metodą opalania

Współpraca z fundacją Aeris Futuro

Rok 2021 upłynął nam również pod znakiem sadzenia drzew. Podjęliśmy owocną współpracę z fundacją Aeris Futuro, która od 2005 roku prowadzi projekt Czas na las, wspierający walkę ze zmianami klimatycznymi poprzez sadzenie drzew. W ramach tego projektu na terenie Doliny mgieł posadziliśmy kilka tysięcy drzew! Jedną z głównych funkcji tych nasadzeń jest utworzenie produktywnego żywopłotu biegnącego wzdłuż granic naszego siedliska. Żywopłot utworzony z takich gatunków jak: lipa, leszczyna, głóg, brzoza, świerk, modrzew, dzika grusza, dzika jabłoń oraz grab, będzie dostarczał pożytku pszczelego, owoców, orzechów oraz drewna opałowego i jednocześnie chronił fragmenty naszego siedliska przed wiatrem.

Leszczyna posadzona w kompoście, ściółkowana zrębkami

Wakpala Wichothi

Wakpala Wichothi, czyli „obóz nad rzeką”, to jedno z największych wydarzeń, które odbyło się w Dolinie mgieł w ubiegłym roku. Było ono szczególnie ważne dla Łukasza, dla którego pojawienie się na naszym terenie indiańskiego obozu było miłym powrotem do lat młodości i pasji związanej z poznawaniem kultury rdzennych ludów Ameryki Północnej. Obóz został zorganizowany przez jedną z grup rekonstrukcyjnych należących do Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian. Kilka lipcowych dni spędziliśmy w dawnych czasach, mieszkając w tipi, gotując na ognisku i żyjąc tak jak niegdyś na Wielkich Równinach żyły plemiona Lakotów, Crow, Czarnych Stóp.

Wakpala Wichothi w Dolinie mgieł

Spotkania edukacyjne w Dolinie mgieł

W ubiegłym roku niezmiennie prowadziliśmy działalność edukacyjną. Podczas dni otwartych nasi goście mogli na własne oczy zapoznać się z naszymi permakulturowymi działaniami, nauczyć się wielu praktycznych umiejętności i spędzić czas w otoczeniu pięknej przyrody naszego siedliska i w towarzystwie ludzi, którym bliskie są wyznawane przez nas wartości. Mieliśmy przyjemność prowadzić również liczne warsztaty grupowe i indywidualne oraz przyjmować wizyty studyjne, między innymi w ramach programu Erasmus.

Co nas czeka w 2022?

W nowym roku planujemy dalszy rozwój ogrodu warzywnego prowadzonego metodą Ruth Stout, ogrodu leśnego oraz rozwinięcie infrastruktury dla kur. Łukasz kontynuuje eksperymenty w ogrodzie wi-fi, co od 1 stycznia regularnie dokumentuje na swojej stronie Łukasz Nowacki – permakultura dla każdego. Ponieważ jesteśmy w Dolinie mgieł już na stałe i możemy działać w siedlisku praktycznie codziennie, liczymy, że prace w tym roku zdecydowanie przyspieszą i będziemy mogli dzielić się z Wami naszymi kolejnymi doświadczeniami. Szykujemy właśnie kalendarz wydarzeń w siedlisku na najbliższy sezon – zaglądajcie w lutym na stronę wydarzeń i na nasze kanały w social mediach.